piątek, 24 maja 2013

2. "Znowu zawiodłam siebie"

Niestety wszystko co dobre trwa bardzo krótko. Chłopaki poszli na salę, a ja wolnym krokiem poszłam za nimi. Gdy już doszłam usiadłam na ławki dla widzów. Sala była ogromna, wydaję mi się, że spokojnie zmieściłoby się tam tysiąc osób. Obok mnie siedziało pięć dziewczyn, które ciągle się na mnie patrzyły. Gdy Justin zaczął tańczyć ja biłam brawa i szeroko się uśmiechałam, robił to naprawdę dobrze, nie sądziłam, że jest, aż taki genialny w tym co robi.
-Brawo Justin! Uhu!-Krzyczałam bijąc brawo.
Gdy już krzyczałam, dziewczyny obok się ze mnie śmiały. Nie miałam zielonego pojęcia dlaczego. Wiem, że jestem brzydka, ale żeby aż tak? Przecież szacunek należy się każdemu. Przez chwilę postanowiłam to zignorować i skupić się na tańcu chłopaków. Gdy tańczył Joe po prostu zahipnotyzowałam się. Tańczył hip-hop, czyli to co tańczyć najbardziej lubię ja. Wyobrażałam sobie co byłoby gdybym poznała go bliżej. Może jesteśmy sobie przeznaczeni? On jest niesamowity. Zastanawiam się czy ma dziewczynę. Nagle moje wyobrażenia przerwały te niemiłe dziewczyny.
-Hej, laska! Co Ty tutaj robisz? Ty też powinnaś potańczyć, dobrze by Ci to zrobiło, a najważniejsze jest to, że byś schudła. -Krzyknęła w moim kierunku jedna z dziewczyn, po czym wszystkie się zaśmiały.
Zrobiło mi się wtedy ogromnie smutno. Mój największy kompleks-otyłość. Większość wmawia mi, że nie jestem gruba, ale ja to wiem. To widać przecież gołym okiem. Popatrzyłam na nie przez chwilę, a moje myśli były przepełnione tym, żebym przy nich nie płakała, a jednak wilgotne kropelki łez zaczęły wpływać po moich policzkach. Bez zastanowienia wybiegłam z sali. Miałam szpilki, więc było słychać moje szybkie kroki.
-Ej, chłopaki. Co jej jest? Czemu ona tak nagle wybiegła? -Powiedział Joe.
-Może zrobiło jej się niedobrze. -Powiedział Logan-jeden z zespołu.
-Martwię się o Nią, chyba trzeba to sprawdzić. -Oznajmił Justin.
-Możliwe, że powiedziały jej coś te dziewczyny co tam siedzą. One lubią gadać bzdury, a kogoś faktycznie to boli. -Rozwinął temat Joe.
-Skończymy ten układ i do Niej pobiegnę. -Powiedział Justin włączając muzykę.
Boże, co ja zrobiłam. Te dziewczyny uważają mnie teraz za skończoną idiotkę. Mogłam im się postawić, jestem takim totalnym tchórzem. Znowu zawiodłam siebie. Otarłam swoje łzy. Byłam cała rozmazana. Pobiegłam do łazienki i się zamknęłam. Spojrzałam na telefon i okazało się, że dzwoniła do mnie Selena, ale ja nie oddzwoniłam, bo nie mam nastroju na rozmowy i słuchanie jak to ona dobrze bawi się z Taylor. Bardzo potrzebuję teraz żyletki. Dlaczego ja jej teraz nie wzięłam? Po chwili rozmyśleń wbiłam swoje paznokcie do ręki i zaczęłam jeździć po całej ręce. Trochę bolało, ale to nie to co żyletka. Tą czynność przerwały mi głosy chłopaków, którzy zmierzali w kierunku łazienki. Szybko się ogarnęłam, otarłam łzy po czym otworzyłam łazienkę.Przede mną stał Justin wraz z Joe.
-Coś się stało?-Zapytał Justin
-Nie, nic po prostu troszkę źle się poczułam. -Skłamałam
-Ale czy na pewno? Może te dziewczyny powiedziały Ci coś przykrego? -Zapytał Joe, a na jego twarzy pojawiła się smutna mina. Chciałabym mu powiedzieć prawdę, ale za dużo by mnie to kosztowało, a on wziąłby mnie za wariatkę.
-Nie, wszystko jest dobrze. Kiedy jedziemy? -Szybko zmieniłam temat.
-Skoro tak no to chodź do samochodu. Joe jedziesz z nami? Bo oni jeszcze zostają.
-Właściwie to czemu nie, mam dosyć na dzisiaj, jestem zmęczony.-Odpowiedział Joe
Wolnym krokiem wychodziliśmy z budynku. Szłam pierwsza. Gdy już stanęłam naprzeciwko samochodu, pociągnęłam za drzwi, były otwarte, więc usiadłam. Siedziałam z tyłu, a obok mnie usiadł Joe. W mojej głowie było setki myśli. Przecież on tylko koło mnie usiadł, to nie znaczy, że się we mnie zakochał. Ale gdyby mnie nie lubił chyba by nie przyszedł wtedy z Justinem i nie usiadł jednak koło mnie? Jestem zdołowana! Justin włączył muzykę i zaczęli śpiewać, a ja patrzyłam się na drogę. Nie wiedziałam co zrobić.
-Hej, Demi śpiewaj! -Krzyknął Justin
-Nie mam ochoty, przepraszam. -Odparłam
Bieber zatrzymał się na stacji benzynowej, bo musiał zatankować. Gdy już zatankował, poszedł zapłacić, ale niestety była długa kolejka. Znaczy, mówiąc "niestety" bardzo się cieszę, bo siedzę tutaj razem z Joe, jednak nie wiem kompletnie co mam robić. Nie chcę stracić takiej okazji. Jak zwykle jestem beznadziejna i nic nie mówiłam. Nagle, gdy spojrzałam na Jonasa on się do mnie uśmiechnął, a ja odwzajemniłam szerokim uśmiechem. To było takie milutkie.
-Ładny masz uśmiech.-Powiedział Joe
-Naprawdę? Dziękuję, Ty również! -Powiedziałam szczęśliwa. Jednak coś do mnie powiedział, a tym czymś był komplement. To było takie urocze.
*Z perspektywy Joe*
Czekamy na Justina. Powiedziałem dla Demi miłe słowo. Ona naprawdę ma śliczny uśmiech. Ta dziewczyna wpadła mi zdecydowanie w oko, ale nie wiem co zrobić, bo wiem, że ona mnie nie darzy niczym innym jak "znajomością" i przecież jest dziewczyną Biebera. Bardzo chciałbym ją bliżej poznać. Wydaję się na naprawdę porządną dziewczyną i nie jest taka jak inne. Przynajmniej tak mi się wydaję, ale pozory mylą. Ale cóż, Justin był pierwszy. Nie będę zabierał dziewczyn kumplom.
*Demi*
Prawie się zarumieniłam. Gdy Justin już zapłacił i wsiadł do samochodu znowu włączył muzykę i wspólnie śpiewali, a ja jak za starych czasów patrzyłam się na drogę, głównie na lasy. Nagle dojechaliśmy pod mój dom. Nie mogłam rozpiąć pasa.
-Chyba się zaciął -Zaśmiałam się mówiąc
Joe natychmiast zareagował. Objął mnie, żeby pociągnąć za lewą i prawą stronę. Dzięki tej czynności odpiął mój pas. To było nie do opisania! W tamtym momencie strasznie mocno biło mi serce.
-Dzięki chłopaki, do zobaczenia -Powiedziałam i natychmiast wysiadłam z samochodu.
W domu czekała na mnie mama z kolacją. Nie wiedziałam co powiedzieć, bo ostatnio nie było między nami dobrze. Kolejny raz skłamałam.
-Demi, gdzie byłaś? Czekam z kolacją.
-Byłam u Seleny i nie jestem głodna. -Odparłam i poszłam w kierunku swojego pokoju.
Powinnam już wziąć się za kupno swojego mieszkania. Chcę więcej prywatności, mam już 19 lat. Mama przyszła do mojego pokoju i spojrzała na mnie.
-Mam dla Ciebie złą wiadomość.-Powiedziała ze łzami w oczach.
----------------------------------
taki do kitu trochę,nie?
5 KOMENTARZY-NASTĘPNY.
trochę ciężko było uzbierać pięć w poprzednim. :p nie czytacie bloga, przykro trochę :< muszę zrobić jakąś większą reklamę.
Pozdrawiam :D <3

5 komentarzy:

  1. Mi się podoba <3 pisz dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne! ♥ Czekam na kolejny rozdział! ♥
    P.S. Poinformujesz mnie o nim na twitterze? @Variatella ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. w ciągu 10 minut zdołałam pochłonąć całe opowiadanie ^^ jest niesamowite <3. Prosze, dodaj już nastepny rozdział, chce wiedzieć co będzie dalej ^_^

    Chciałabym, żebyś również odwiedziła mojego bloga, dopiero zaczynam, i zostawiła tam swoją opinię. :) http://best-three-months.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochaaaaaaam! *.* Pisz dalej proszeeeeeee !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. świetnie piszesz czekam na następny :3 zbieraj wenę i do roboty!:D

    OdpowiedzUsuń