niedziela, 30 czerwca 2013

4. "Miałam ochotę wtedy zapaść się pod ziemię"

..-Cześć ślicznotko -Gdy usłyszałam ten głos od razu się odwróciłam, byłam strasznie wystraszona. Gdy się odwróciłam zobaczyłam chłopaka, którego w ogóle nie znam.
-Cześć, kim jesteś? -Zapytałam wystraszona
-Jej, czy to ważne?-Powiedział chłopak zaciągając mnie do ściany. Powoli zaczął rozpinać mi guziki od koszuli. Cała drżałam, chorobliwie się bałam, bo wiedziałam do czego on zmierza. Zaczęłam się wyrywać, ale nie dałam rady.
-Ratunku!! -Krzyknęłam głośno. Nieznajomy zakleił mi usta taśmą, którą miała Miley w szafce. Nie miałam nic innego do robienia, mogłam tylko patrzyć jak on się mną bawi. Gdy ściągnął ze mnie koszulę, którą rzucił do szafy mojej przyjaciółki ściągnął moje buty i zaczął rozpinać mój zamek od spodni. Jeszcze nigdy się tak nie czułam. To wszystko było takie przerażające. Miałam ochotę wtedy zapaść się pod ziemię. Byłam pewna, że nic mnie nie uratuję. Zostałam w samej bieliźnie, a on rzucił mnie na podłogę i zaczął całować. Ciągle się wyrywałam, ale cały mój wysiłek był na nic. Gdy przystąpił do ściągania ze mnie dolnej części bielizny przeszkodził mu chłopak wbiegający do garderoby. Tym chłopakiem był Joe, który natychmiast rzucił się na nieznajomego z pięściami. Nie wiedziałam co wtedy robić, byłam rozebrana do bielizny i cała we łzach. Odkleiłam z swoich ust taśmę. Nagle ujrzałam biegnącą i wystraszoną Miley, która od razu do mnie podbiegła i mnie mocno przytuliła. Ja z kolei się wtuliłam i wypłakałam na jej ramieniu. Gdy przyjaciółka mnie puściła ja szybko poszłam się ubierać.
Joe zadzwonił po policję i zgarnęli nieznajomego. Jutro będę musiała zgłosić się na komisariat.
-Nie martw się. Ten dupek pójdzie siedzieć, skarbie i to na długo.. Później pogadamy, a tym czasem zostawię Was samych. -Powiedziała Miley, która również była we łzach.
Zostałam sam na sam z Joe. Nie wiedziałam jak się zachować. Po chwili namysłu podeszłam do niego patrząc mu prosto w oczy.
-Dziękuję Ci. -Mówiąc to wystawiłam dłoń w jego kierunku. On złapał moją rękę i mnie przytulił.
-Przecież wiesz, że nie ma za co. -Powiedział całując mnie w kąciku ust, a następnie poprawiając mi włosy. Nawiedziło mnie wtedy dziwne uczucie. Niby bardzo mi się podoba, a jak zrobił to czego pragnęłam to nie wiedziałam co o tym myśleć. W głębi duszy się cieszyłam, ale to co stało się przed chwilą zrujnowało mnie totalnie. Ciągle się trzęsę.
-Jest za co. Gdyby nie to nie wiem co by teraz było. Boję się nawet o tym pomyśleć. -Powiedziałam i natychmiast wyszłam. Zachowałam się niestosownie, ale chyba on mnie rozumie. Przynajmniej mam taką nadzieję.
-Czekaj Demi -Krzyknął Joe goniąc mnie. Odwróciłam się w jego stronę i uniosłam brwi ku górze.
-Mogę coś dla Ciebie zrobić?-zapytał lekko się uśmiechając.
Chciałam jak najszybciej do domu, więc poprosiłam go o podwóz.
-Mógłbyś podwieźć mnie do domu?
-Oczywiście. -Zgodził się Joe.
Poszłam po swoje rzeczy i wsiadłam do samochodu kolegi. Nie odezwałam się ani słowem, bo byłam skrępowana i ciągle wystraszona. Joe również się nie odzywał. Ciągle myślałam o tym co się działo. O tym nieznajomym co chciał zrobić mi krzywdę. Rozmyślałam tak całą drogę.Joe podwiózł mnie pod sam dom.
-Dziękuję -spojrzałam na niego po czym chciałam otworzyć drzwi, jednak on położył swoją rękę na moim kolanie i uroczo się uśmiechnął. Ja odwzajemniłam tylko uśmiech i wyszłam. Szybko podbiegłam i otworzyłam drzwi od domu. O dziwo drzwi były otwarte, a mamy nie było...
-------------------------------------------------------------------------------------
Jeju, wiem, że ten rozdział jest beznadziejny i strasznie krótki. przepraszam, ale jakoś nie mam weny i zasypiałam pisząc to, bo jestem strasznie zmęczona. Ale już musiałam napisać, bo było 10 komentarzy.
CZYTASZ? -KOMENTUJESZ!
licze na wasza opinie.
15 komentarzy-następny rozdział.
Piszcie, jeżeli Was informować i proszę, dodawajcie bloga do obserwacji. xoxo :*

1 komentarz:

  1. bloga znalazłam przypadkowo i nie żałuję ;)
    nie czytałam jeszcze opowiadań o Demi, ale zawsze przychodzi czas na zmiany ^^
    bardzo fajnie się czyta, tak lekko i szybko :D
    nie jestem fanką Demi, ale znam jej sytuację.. no wiesz tt robi swoje :D i przyznam, że szkoda mi jej ;)
    a wracając do opowiadania to jednym słowem jest świetne jak już przytoczyłam wyżej :D na pewno wpadnę tu jeszcze nie raz ;)

    iwanttodieforonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń